Zadziałaj dla siebie


Witamina D i jej niezwykłe właściwości.
Co z tym opalaniem się?

 

 

Jak wspominałam w moich poprzednich artykułach, choroba na ogół powstaje wówczas, gdy w naszych organizmach jest czegoś za dużo (toksyny, metale ciężkie, pozostałości po lekach, chemia z pożywienia) bądź za mało (witaminy, mikroelementy, błonnik, woda).
Jesli któregoś składnika nam brakuje, organizm ma problem z prawidłowym funkcjonowaniem - nie ma tej ważnej jednej cegiełki i dom się powoli wali.

Mało mówi się dziś o tym, że niektóre z witamin mają moc uzdrawiania. Istnieją przypadki wyleczenia się z nowotworów złośliwych na skutek podawania (najczęściej dożylnego) np. wysokich dawek odpowiedniej formy witaminy C...

Fot. Shutterstock

 

Witaminą, która również wykazuje działanie m.in. antynowotworowe - o czym mówi się od zaledwie kilku lat - jest witamina D. Kilka lat w medycynie to jakby mgnienie oka, zatem zanim zacznie się oficjalnie mówić o innych właściwościach witaminy D niż zapobieganie krzywicy, minie jak sądzę minimum 5 lat. Dlatego warto podjąć takie tematy jak najszybciej, bowiem dla chorego na bardzo ciężką chorobę, tyle lat czekania to… (nie muszę chyba tego rozwijać).


     Nie tylko przeciwko nowotworom...

Witamina D ma wpływ wykraczający znacznie poza układ kostny, co wykazało wielu naukowców w setkach (!) opublikowanych badaniach naukowych. Zatem zalecenia suplementacji witaminy D jedynie dla dzieci po urodzeniu oraz w momencie powstawania osteoporozy, są błędne.

Witamina ta jest potrzebna cały czas w odpowiedniej (sporej jak wykazują badania) ilości każdemu człowiekowi, na KAŻDYM etapie jego życia. Receptory witaminy D znajdują się bowiem w każdej komórce człowieka! Każda komórka reaguje zatem na witaminę D pod warunkiem, że ma jej dostateczną ilość. A co to jest dostateczna ilość? Niestety ogólne zalecenia (przynajmniej te w Polsce) to 400 IU na dzień, a te (idąc za wynikami badań) nie są w stanie sprostać niestety potrzebom naszych organizmów.

W jednej z prac kiedyś przeczytałam, że odpowiednia ilość witaminy D znacznie zmniejsza ryzyko zapadnięcia np. na stwardnienie rozsiane. Idąc dalej, można przypuszczać, że u wielu chorych można byłoby zmniejszyć cierpienia związane z chorobą (o roli witaminy D w zapobieganiu schorzeniom napiszę w następnym artykule). Aby to się stało, trzeba by zapewnić im odpowiednią podaż witaminy D w odpowiedniej formie – najlepiej tej ze słońca. Niestety znamy nasz klimat i wiemy, że w Polsce słońce jest, że tak powiem, „towarem deficytowym”. Nie możemy więc zapewnić sobie odpowiedniej ilości całkowicie naturalnej witaminy D przez cały rok.


Zalecenia 400 IU witaminy D dziennie, o których pisałam ostatnio, nie mają prawdopodobnie żadnego znaczenia dla zdrowia człowieka i większą jej ilość w formie całkowicie naturalnej możemy zapewnić sobie tylko w miesiącach od maja do września.

 

     Skąd pozyskać naturalną witaminę D?

Dziwne są zalecenia ekspertów, by nie wystawiać się na słońce, zwłaszcza w godzinach południowych (11:00-15:00). Powiem więcej, bardziej kuriozalnej rady w życiu nie słyszałam, zwłaszcza, że nie ma ona żadnego logicznego uzasadnienia, a jedynie pozbawia nas możliwości nasycenia się omawianą przeze mnie witaminą, jakże ważną.


Zaczyna się wiosna i niech Państwu nawet nie przyjdzie do głowy, by smarować buźki i rączki swoich dzieci, wnuków (i swoje własne), kremami z filtrem idąc na spacer. Wystawiać, wystawiać i raz jeszcze wystawiać się na słoneczko w dzień! Można jedynie posmarować skórę zwykłym kremem ochronnym czy nawilżającym odpowiednim dla dzieci. I nic więcej, żadnych filtrów. Filtr można zastosować jedynie wtedy, gdy jedziemy latem nad morze i planujemy przebywać długo na plaży bądź zamierzamy pracować długo (wiele godzin) w ogrodzie na pełnym słońcu z odkrytym ciałem. Wówczas ma to swoje uzasadnienie.

     Promieniowanie UVB, UVA i UVC


Aby uargumentować to, co napisałam przed chwilą, należy zaczerpnąć łyk wiedzy na temat promieni słonecznych. Światło UVA to światło o długich falach, które dociera do powierzchni Ziemi. Światło UVB ma krótsze fale i w większości przedostaje się do Ziemi, ale nie całkowicie. UVC zaś nie dochodzi w ogóle do Ziemi. Na naszą skórę pada zatem światło z zakresu UVA i UVB, jednak tego pierwszego (UVA) mamy sto razy więcej niż drugiego (UVB).

Promienie UVA mają zdolność do głębszego penetrowania warstw skóry. Ta część światła słonecznego powoduje powstawanie wolnych rodników, uszkadza kolagen, powoduje zmarszczki. Ten rodzaj światła uznaje się za główną przyczynę zwiększonego ryzyka powstania nowotworów skóry.

Światło z zakresu UVB natomiast w mniejszym stopniu przenika przez warstwy naszej skóry, to ono powoduje zaczerwienienie naskórka podczas oparzenia słonecznego, może się przyczyniać również do powstania nowotworów skóry, jednak to właśnie UVB jest jedyną frakcją światła słonecznego, powodującą powstanie witaminy D chroniącej cały organizm człowieka przed nowotworami!


I bardzo ważną rzeczą jest, że w samo południe dociera do nas zarówno dużo „złego” UVA, ale i dużo „dobrego” UVB. Rano i po południu zaś, dociera do nas ciągle dużo „złego” UVA, ale jednocześnie bardzo niewiele UVB. Z tej właśnie przyczyny opalając się przed południem i po południu, nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć ochronnej i dobroczynnej witaminy D.

Konkluzja jest zatem taka, by przebywać na słońcu również, a nawet głównie w południe. Tylko wówczas możemy nasycić się witaminą słońca.


     Czy warto się opalać?

Żeby osiągnąć same korzyści z przebywania na słońcu i zapewnić sobie jak najlepszą dla siebie ilość witaminy D, dr Michael Holick zaleca dobierać taką długość naświetlania skóry, aby na drugi dzień nie było jej zaczerwienienia. Najczęściej wystarczy 15 minut w samo południe w miesiącach letnich. Można robić to wówczas codziennie, bez żadnego ryzyka. Jeśli jedziemy na plażę, najpierw naświetlamy całe ciało bez smarowania się przez około 15 minut, pozwalamy skórze i światłu UVB na wytworzenie witaminy D, a potem można się nasmarować kremem z filtrem.

Jest jednak ważna rzecz! Otóż opalenizna, którą zyskujemy na skutek opalania się, zabezpiecza nas przed słońcem. Jest jakby reakcją obronną na zbyt dużo promieni słonecznych. Zatem zgodnie z logiką, w momencie, gdy się opalimy na brąz, nie możemy zapewnić sobie już wystarczającej dawki witaminy D, właśnie z tego powodu, że doprowadziliśmy do tej reakcji obronnej i skóra mówi: „dość słońca, nie przyjmuję teraz już promieni słonecznych”.
Szkoda, bo zmniejszamy tym sposobem szansę na to, by nasycić się na „zaś” witaminą D. Od października w Polsce często jest już szaro, ponuro, nie zawsze świeci słońce. Jednak Ci, którzy zapewnili sobie dużą dawkę witaminy latem, będą jeszcze czerpali z jej pokładów zmagazynowanych w tkance tłuszczowej.

Zatem nie warto opalać się na brąz, zwłaszcza na początku lata. Jeśli już tak bardzo zależy nam na opaleniźnie, lepiej wstrzymać się do sierpnia, by chociaż w czerwcu i lipcu wytworzyć sobie jak największą ilość witaminy D. Wiem, że dla wielu osób jest to absolutnie nie do przyjęcia, bo ładna opalenizna jest dla nich kwestią wręcz priorytetową podczas wakacji. No cóż, coś za coś. W tym wypadku musimy niestety wybierać: brązowa skóra czy naturalna witamina D na długi czas i tym samym profilaktyka w pełnym znaczeniu tego słowa.

     Czy można przedawkować witaminę D ze słońca?


Witamina D jest magazynowana w tkance tłuszczowej, z której jest stopniowo uwalniana wiele dni. Dlatego kilka dni bez słońca nie stanowi dla nas problemu. Przy naświetlaniu większych powierzchni ciała latem, organizm potrafi wytworzyć nawet 20 000 IU witaminy D. Nie musimy jednak bać się przedawkowania witaminy D czerpanej ze słońca, bo nie jest to możliwe. Nie ma lepszej formy witaminy D niż ta wytworzona przez słońce. Od listopada do kwietnia oczywiście należy ją uzupełniać w formie dobrego suplementu.

Kolejne kwestie związane z witaminą D poruszyłam w następnym artykule, który przeczytasz tutaj.


Mądrości i Zdrowia!
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

PS. Jeśli chciałabyś skorzystać z indywidualnego planu zdrowotnego (żywieniowego), skontaktuj się ze mną. Tu znajdziesz szczegóły na temat współpracy w ramach Wirtualnego Dietetyka:

http://dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/?Itemid=26

 

 

 

         

                  

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiac się świadomie, chcesz chudnąć, chciałabyś więcej się ruszać i szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury.

Jeżeli potrzebujesz diety - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl

                                                            

 

 

STRONY, PORTALE:

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POLECAM KSIĄŻKI:

 

 

Przejdź do CZYTELNI