Zadziałaj dla siebie

 

Na czym smażyć?
Nie na tym, co zaleca ministerstwo!

 

 

Od jakiegoś czasu przyglądamy się ustawie o sklepikach szkolnych. Ze wszystkich stron dobiegają informacje, co można, a czego nie można sprzedawać w szkołach, czego nie można serwować dzieciom np. w stołówkach przedszkolnych. Dostawcy żywności do miejsc publicznych, w których konsumują dzieci, mają spory problem i nie lada wyzwanie.


Wydawało by się, że jako osoba „siedząca” od lat w branży dietetycznej powinnam się tylko cieszyć i zacierać ręce. Tak tylko by się wydawało, bo prawdę mówiąc, to jestem wściekła...

 

Fot. Shutterstock

 

 

Ustawa – w moim odczuciu – śmieszna, ale i smutna zarazem, bo nie celuje ani trochę w sedno całego problemu, jakim jest niewłaściwe odżywianie się dzieci. Jest to świetny przykład tego, jak zabronić – uderzając w przedsiębiorców i ograniczając im resztki wolności – a jednocześnie ani trochę nie zmniejszyć problemu.

 

Najbardziej w tym wszystkim boli mnie fakt, że ustalając tego typu przepisy, warto byłoby przynajmniej sięgnąć do wiedzy o żywności czy wiedzy z biochemii i zapoznać się z właściwościami niektórych produktów spożywczych. Nie kwestionuję faktu, że w ministerstwie zdrowia zasiadają świetni lekarze, specjaliści, ale na pewno nie odrobiono tam lekcji z biochemii w zakresie wiedzy choćby o tłuszczach.

 

Z drugiej strony jednak, gdy słyszę czasami wypowiedzi specjalistów dietetyków na temat diet czy też wspomnianych wyżej tłuszczach, to nie ma co się dziwić później ministerstwom, które bazują m.in. na wiedzy takich właśnie ekspertów wygłaszających teorie wyssane z palca.

 

     Wolne rodniki

 

Aby wyjaśnić temat smażenia, zacznę od problematyki wolnych rodników. Co to są te wolne rodniki? Najprościej tłumacząc, są to substancje, które mocno niszczą nam zdrowie, a konkretniej sprzyjają powstawaniu nowotworów. Kiedy te substancje powstają? A no wtedy, kiedy podgrzewamy tłuszcze nienasycone. Prawdopodobnie powstają one również wówczas, gdy tych tłuszczów nienasyconych mamy zbyt dużo w organizmie.

 

Jeśli jest ich w organizmie odpowiednia ilość, nic się złego nie dzieje, gdyż człowiek ma możliwość neutralizowania wolnych rodników za pomocą np. przeciwutleniaczy, jednak z wiekiem ten system ochronny zaczyna słabnąć. Gdy jest ich za dużo, może rozpocząć się stan zapalny organizmu. I zazwyczaj tak się właśnie dzieje. Jest to proces ciągły, skutki tego zauważamy stopniowo, doznając coraz to liczniejszych dolegliwości.

 

     Oleje wielonienasycone do posiłków…

 

Według nowej ustawy, zaleca się sporządzanie dań ciepłych z dodatkiem tłuszczów jednonienasyconych i wielonienasyconych. Oleje roślinne nawet będąc w temperaturze ciała, w nadmiarze stają się toksyczne, a co mówić o sytuacji, gdy ustawa zaleca podgrzanie przemysłowo przygotowanego oleju roślinnego do temperatury ponad 100 stopni w celu usmażenia na nim kotleta, a następnie podanie go dzieciom! Śmiać się nie będę, bo to śmieszne nie jest ani trochę.


Dlaczego nie powinniśmy smażyć na olejach jedno i wielonienasyconych? Olej z oliwek zawiera frakcję olejów, które są jednonienasycone, czyli jest tam jedno wiązanie podwójne. I to już wystarczy, by olej się utleniał. Jeśli weźmiemy z kolei olej słonecznikowy, który ma większość tłuszczów wielonienasyconych, no to ma on już więcej wiązań podwójnych i ten to się dopiero utlenia!

 

To samo z olejami tj. lniany, z pestek winogron, sojowy, a nawet rzepakowy, bo ten ostatni mimo, że ma w składzie więcej tłuszczów jednonienasyconych, to te tłuszcze też się utleniają i należy o tym pamiętać. Swoją drogą, w Polsce w sprzedaży jest bardzo mało oleju rzepakowego, który nie byłby z GMO. 95% plantacji rzepaku to rzepak modyfikowany genetycznie. Trzeba się naszukać, by takowy znaleźć, a już na pewno nie znajdziemy go w zwykłym markecie, tylko ewentualnie w sklepach ze zdrową żywnością.

 

Skąd zatem pomysł, by zalecać tego typu tłuszcze do smażenia dla dzieci i młodzieży i to na poziomie ustawowym!? Młodzież jest dziś dostatecznie słaba biologicznie, a tu dodatkowo osłabia się tych ludzi. Ktoś powinien za to odpowiadać sądownie, bo skoro bierze się za tworzenie ustaw, to powinien bazować na wiedzy merytorycznej i być za to sprawiedliwie rozliczany.

 

Jak dla mnie jest to skandal i nie wiem, co mam o tym myśleć. Jeśli takie rzeczy przechodzą i wchodzą w życie, to ja nie wiem, co jeszcze przejdzie i wejdzie w życie w naszym kraju w najbliższych latach. Strach się bać.

 

     Co z margaryną do smażenia?

 

Pojawiły się jakiś czas temu na półkach sklepowych margaryny przeznaczone do smażenia – nawet szefowie kuchni podobno je polecają… Moi Drodzy, nie ma czegoś takiego jak naturalna margaryna. Nie próbujmy na siłę robić z produktu szkodliwego produktu zdrowego. Nie ma na rynku margaryny, która nie zawierałaby tłuszczów typu trans. Powtórzę: NIE MA TAKIEJ. Tłuszczów uwodornionych nie potrzeba wcale dużo, by czyniły szkody w organizmie. Po co kombinować z tłuszczem sztucznie stworzonym? To jest syntetyk, to toksyna uszkadzająca mięsień sercowy i tyle w temacie.

 

Kto chce, niech sobie smaruje chleb i smaży na czym chce, ale czy można nakazywać karmienie ludzi toksynami? Właśnie to – smażenie na olejach roślinnych i stosowanie margaryn – mogłoby być ustawowo zakazane i na to mogę się zgodzić nawet zważywszy na fakt, że nie jestem zwolenniczką zabraniania większości rzeczy dorosłym ludziom.

 

     Tłuszcze nasycone


Generalnie, jeśli masz wątpliwości, na czym smażyć, to przyjmij zasadę, że smaży się na tym, co się nie utlenia. Owszem, tłuszcze najczęściej stanowią kombinacje tłuszczów nasyconych i nienasyconych, ale są oleje, gdzie tych tłuszczów nasyconych jest w ich składzie procentowo więcej. Takim olejem jest na przykład olej kokosowy.

Ktoś powie, no dobrze, ale olej kokosowy jest przecież tłuszczem roślinnym… Tak, tyle, że jako jedyny w towarzystwie olejów jest prawie całkowicie nasycony – nie utlenia się. Piszę „prawie”, bo zawiera niewielką frakcję tłuszczów nienasyconych, ale jest to zaledwie kilka procent.

 

Mało tego, jeśli usmażysz dziś na tym oleju kotleta czy ziemniaki, to jego nadmiar możesz śmiało wykorzystać również jutro czy za dwa dni. Nic się z nim złego nie dzieje.

 

Smalec jest już trochę słabszym tłuszczem do smażenia niż olej z kokosa, gdyż jest mieszaniną tłuszczów – jest nasycony w około 40%. Reszta to kwasy jednonienasycone i trochę wielonienasyconych. Pod względem smażenia będzie więc on gorszy od kokosowego, ale lepszy od olejów roślinnych. Dla wegetarian oczywiście smalec odpada z uwagi na fakt, iż jest to tłuszcz zwierzęcy.

 

     Czy smażyć na maśle?

 

W maśle, jako tłuszczu zwierzęcym, większą część stanowią tłuszcze nasycone, ale są w nim również kwasy tłuszczowe nienasycone. Jest to świetny tłuszcz dla człowieka, do spożywania na surowo – na przykład do smarowania pieczywa. Są tam naturalne witaminy tj. A, D, E, K. Są w nim również niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, które są nam bardzo potrzebne do prawidłowego funkcjonowania.

To nie jest bowiem tak, że tłuszcze nienasycone są złe. One są dla nas konieczne, ale w umiarkowanej ilości, a dziś dostarczamy ich do organizmu za dużo. I pojawiają się problemy, zwłaszcza, gdy są podawane w postaci podgrzewanej.

 

Masło klarowane zawiera również większość tłuszczów nasyconych, ale są tam jednak też tłuszcze nienasycone. Czyli podobnie jak smalec, będzie gorsze, niż olej kokosowy.

 

Dlatego w przypadku olejów, dowiedz się, jakie mają proporcje kwasów tłuszczowych i będziesz wiedział, czy dany tłuszcz nadaje się względnie do smażenia, czy nie. Nie zawsze bowiem czytanie etykiety na butelce czy opakowaniu rozwikła Twoje rozterki. Na własne oczy widziałam oleje, na których było napisane, iż nadają się do smażenia. Tak napisano na przykład na oleju słonecznikowym, który po podgrzaniu jest silną toksyną! Bardzo silną.

 

Słyszałam również o mieszankach olejów – rzepakowego, słonecznikowego i lnianego, a na etykiecie napis – do smażenia. Przecież olej lniany nawet stojąc w lodówce, po 2 miesiącach jest niezdatny do spożycia! Zwyczajnie śmierdzi, bo po takim okresie jełczeje. Może być spożywany tylko i wyłącznie na surowo. A zatem okłamują nas świadomie, czy nie mają pojęcia o czym piszą?

 

     Nie kombinuj, nie usprawiedliwiaj się

 

Czasami ktoś pyta mnie, a czy mogę spożywać margarynę zamiast masła, bo ja bardzo cieniutko smaruje… a ja odpowiadam: a czy nie lepiej cieniutko smarować masełkiem, bez dostarczania sobie paskudztwa? To jest wybór człowieka, czy chce coś złego sobie dostarczać, czy nie, ale jest to moim zdaniem zwykłe kombinowanie, licytowanie się.

 

Podobnie jak w przypadku palenia – człowiek kupuje sobie papierosy ultra light sądząc, że dostarczy sobie mniej substancji smolistych. Pytanie, po co dostarcza sobie jakichkolwiek substancji smolistych, skoro one mu szkodzą? Palenie szkodzi i koniec kropka. My mamy dziś w sobie na tyle toksyn dostarczanych bez naszej ingerencji i woli, że przyjmowanie dodatkowo i świadomie trucizn, jest zachowaniem co najmniej nierozsądnym.

 

Smarowanie chleba syntetykiem szkodzi. Smażenie na oleju słonecznikowym szkodzi. I koniec tematu. Skoro mamy wybór, to możemy wybierać rozsądniej. Możesz smarować chleb masłem, smażyć na oleju kokosowym, piec ciasto z dodatkiem masła, a nie margaryny. Masz zawsze wybór. Musisz zadbać jednak o to wszystko sam, bo nie widzę szansy na to, by obecnie rządzący politycy i ministrowie mieli na celu polepszenie Twojego zdrowia. Ich ustawy i zalecenia mówią same za siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Ewelina Wieczorek
http://epicentrumzdrowia.pl/
https://www.znanylekarz.pl/ewelina-wieczorek/dietetyk/szczecinek

 

 

 

 

         

                  

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiac się świadomie, chcesz chudnąć, chciałabyś więcej się ruszać i szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury.

Jeżeli potrzebujesz diety - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl

                                                            

 

 

STRONY, PORTALE:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POLECAM KSIĄŻKI:

 

 

Przejdź do CZYTELNI