Zadziałaj dla siebie


Błagam Was, porzućcie te diety!!

 

                                                         Fot. Shutterstock

 

 

Wywiad ukazał się w numerze 792 Dwutygodnika TEMAT Szczecinecki.

 

Mamy luty, wiosna za pasem. To dobry czas dla wielu osób, aby zacząć gubić zbędne kilogramy na lato. Dziś pytamy specjalistkę ds. żywienia, Ewelinę Wieczorek o to, czy należy robić to poprzez diety, a jeśli nie, to w jaki sposób?

 

Red. To jak z tym odchudzaniem w końcu jest – najlepiej zadziała dieta odchudzająca, czy coś innego?

E.W. Błagam Was! Porzućcie te diety! A mówiąc bardziej poważnie, coraz więcej ludzi odwiedza moją poradnię w celu otrzymania diety odchudzającej. Tyle, że takiej typowej diety odchudzającej, odkąd pracuję jako doradca żywieniowy, nikt jeszcze ode mnie nie dostał…

Jak to? To gabinet dietetyczny nie jest właśnie po to, aby otrzymać dietę?

 

W pewnym sensie, ale słowo „dieta” w zasadzie powinno być zarezerwowane dla aspektu stricte chorobowego. Czyli mówimy o diecie leczniczej - niskobiałkowej, bogatoresztkowej, lekkostrawnej i tak dalej. I to wówczas ma sens, bo jest mowa o człowieku chorym, który z jakiegoś powodu musi być na diecie. I takie jadłospisy również opracowuję. Natomiast w przypadku osoby z nadwagą, powinniśmy skupić się na zmianie stylu życia, który spowodował te nadprogramowe kilogramy. Nadwaga to nie jest choroba sama w sobie. To jest objaw m.in. błędów żywieniowych
.

A czy nadwaga nie sprzyja powstawaniu chorób?

Oczywiście, że sprzyja, ale nie musi niczego spowodować. Znam wiele osób z nadwagą, w pełni zdrowych, z dobrym samopoczuciem. To czy będziemy zdrowi, zależy od predyspozycji organizmu, od genów, od stylu życia (aktywność fizyczna, odżywianie, sen, stresy), czynników środowiskowych, a nie tylko od tego, ile się waży. Byłoby to błędnym uproszczeniem.
Nadwaga jednak jest dla wielu osób nie do przyjęcia pod względem estetycznym. I tu jest ten cały szkopuł i spory problem. Kobiety i mężczyźni chcą dobrze wyglądać w modnych ubraniach. Nie chcą wiecznie chodzić z wciągniętym brzuchem i zakładać luźnych swetrów. Latem jest trudniej ukryć ewentualne fałdki niż zimą. Dlatego przed wiosną zaczyna się zwykle boom na odchudzanie.

Zaraz, zaraz… Nazwałaś problemem fakt, że ludzie chcą dobrze wyglądać? Dlaczego to miałby być problem?

 

To normalne, że chcemy dobrze wyglądać. Jednak kłopot w tym, że wielu ludzi dla tego wyglądu jest w stanie zrobić niemal wszystko. I temu się sprzeciwiam.

Wszystko, czyli co na przykład?

Na przykład stosują diety bez opamiętania i nie przewidują, co będzie za miesiąc, dwa, czy za rok. Stale są na dietach, często bardzo restrykcyjnych. I wtedy właśnie – cofnijmy się do tego, o co pytałeś wyżej – jest duże ryzyko choroby. Poprzez niewłaściwe eksperymentowanie ze swoim organizmem, wyniszczające praktyki można popaść w stan chorobowy. Oprócz ryzyka schorzeń, jest jeszcze coś takiego, jak przyzwyczajanie się organizmu do ciągłego bycia na diecie. Organizm zwalnia przemianę materii, aby oszczędzać energię.

Wielu moich klientów miało ten problem. Mówili, że poprzez ciągłe diety mają chyba słaby metabolizm... I całe szczęście, że na to wpadli! Żeby później ten metabolizm wyrównać, wyprowadzić na dobry poziom, potrzeba sporo czasu. A właśnie w tym czasie następuje efekt jojo, gdyż organizm nie radzi sobie ze spalaniem kalorii, które uważa za nadprogramowe, bo się przyzwyczaił do życia na niskich obrotach.

Ja się więc pytam, po co to komu potrzebne? Po co się w ten sposób wygłupiać? I żeby chodziło tu o zabawę, ale to śmieszne nie jest ani trochę, bo przez to pojawiają się poważne problemy ze schudnięciem. Każda następna próba odchudzania jest mniej skuteczna, wymaga więcej wysiłku i czasu.

Nikt chyba nie lubi być na diecie…

Słuszna uwaga. Ludzie trafiając do mojej poradni, bardzo często opowiadają o swoich doświadczeniach z dietami. I każdy z nich wspomina ten okres mało przyjemnie. Dlaczego?

Po pierwsze - efekt jojo. Po drugie – wyrzeczenia i odmawianie sobie wielu produktów czy potraw na długi czas. Trzy – spędzanie długich godzin w sklepie na szukaniu niestworzonych rzeczy i na gotowaniu. Cztery – stres, nerwy, poczucie winy, obniżony nastrój i frustracja, gdy zjadło się coś, czego dieta nie dopuszcza. Jak dla mnie – jedna wielka katastrofa, bo jak długo można tak żyć?

To jeśli nie dieta, to co?

Jak mantrę od wielu lat powtarzam – w poradni, na wykładach, w wywiadach, na spotkaniach i w życiu codziennym – że NIGDY nikt trwale nie schudnie będąc na diecie odchudzającej, która trwa od… do... O ile można owszem stracić trochę masy ciała będąc na chwilowej restrykcyjnej diecie, o tyle kilogramy te na pewno powrócą za jakiś czas - krótszy bądź dłuższy. I choćbyśmy nie wiem jak temu zaprzeczali, spotkamy się z wielkim rozczarowaniem.
Pracując aktywnie w zawodzie ponad 8 lat, a wcześniej ucząc się i studiując tę tematykę, nie spotkałam ani jednej osoby, która utrzymałaby uzyskany poprzez dietę-cud efekt na dłużej niż 1,5 roku. I te 1,5 roku to naprawdę i tak wielki sukces, bo na ogół kilogramy wracają po kilku tygodniach lub miesiącach.

Czyli pomoże tylko trwała zmiana nawyków żywieniowych?

 

Tylko i wyłącznie! Pomijam oczywiście obciążenia genetyczne, choroby bądź stosowane leki. Ci, którzy zgadzają się ze mną i dają sobie przetłumaczyć, że jedynie trwała zmiana swoich przyzwyczajeń da długofalowe efekty - wygrywają.
Dlatego pierwszą rzeczą, jaką zawsze robię, gdy trafia do mnie klient, próbuję zmienić jego myślenie, a nie daję mu kawałka papieru z dietą do ręki. To dla mnie niedopuszczalne.
Z wykształcenia jestem przede wszystkim pedagogiem, więc nauczam. Często jest to trudne, zwłaszcza gdy spotykam się z osobą oporną lub strachliwą. Są bowiem ludzie, którzy tak bardzo boją się każdego dodatkowego kilograma, że moja wizja jadłospisu bez wielkich wyrzeczeń, napawa ich ogromnych niepokojem. Pytają, ile więc schudną i w jakim tempie.

A odchudzanie to przecież nie wyścig….

 

Otóż to. Tutaj nie ma nic na szybko. Tu potrzeba zmiany swojego myślenia, przeorganizowania życia. Również zaufania do tego, co proponuję i mówię. I to się wówczas opłaca. Klienci są zadowoleni, więc i ja jestem. Tak się składa, że mam już trochę doświadczenia i poczyniłam całkiem sporo obserwacji w tematyce odchudzania i odżywiania się ludzi. I potrafię stworzyć pewnego rodzaju wizerunek człowieka, który się odchudza. Znam jego oczekiwania, jego obawy, rozterki. Nie byłabym w stanie dać mu diety z ograniczeniami, wydzielić, czego mu nie wolno i powiedzieć, że schudnie. Tak robi niestety wielu specjalistów.

Skąd wiesz?

Klienci mi opowiadają (śmiech). Przychodzą i oprócz odpowiadania na moje pytania, zaczynają mówić również o tym, gdzie byli, jak chudli (a częściej, jak nie chudli). Czasami padają nazwiska "ekspertów od diet" bądź ćwiczeń, mimo, że nigdy o to nie proszę, wręcz kompletnie mi na tym nie zależy, a nawet wolę nie wiedzieć. Ja wiem, jak ja pracuję i jakie metody stosuję i tylko to jest dla mnie ważne.

A czy zdarzają się osoby, które nie wierzą w to, co mówisz i proponujesz? Albo tacy, którzy nie rozumieją tego, że mogą schudnąć bez diety i rezygnują z Twojej pomocy?

 

Na szczęście jest ich niewielu. Ponad 90% klientów zostaje, słucha i próbuje wcielić moje zasady w życie. Cieszę się, że tak jest, bo na efekty nie trzeba długo czekać. To jest kwestia miesiąca/ dwóch i już na pierwszą wizytę kontrolną przychodzą z uśmiechem na twarzach, zmotywowani, zaskoczeni faktem, że bez diety cud chudną. Nigdy wcześniej nie wierzyli, że można chudnąć jedząc ziemniaki, makaron, banany, orzechy. Żadna dieta nigdy im na to nie pozwalała. Zawsze byli oszukiwani. I to jest dla mnie draństwo.

Nie ważne jak się zacznie. Każdy na początku chudnie, choćby nie wiem co sobie ograniczał. To żadna sztuka i żadne odkrycie, że tnąc kalorie się chudnie. Każdy by na to wpadł.

Ważne jest jednak, jak się zakończy – czyli na jak długo uzyskany efekt uda się zatrzymać. No i czy będzie się jednocześnie człowiekiem zdrowym. W każdym innym przypadku można śmiało powiedzieć, że dieta nie zdała egzaminu i powinna wylądować w koszu na śmieci, czyli tam, gdzie jest jej miejsce.


Z pozdrowieniami,

Ewelina Wieczorek
http://epicentrumzdrowia.pl/
https://www.znanylekarz.pl/ewelina-wieczorek/dietetyk/szczecinek

 

         

                  

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiac się świadomie, chcesz chudnąć, chciałabyś więcej się ruszać i szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury.

Jeżeli potrzebujesz diety - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl

                                                            

 

 

STRONY, PORTALE:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POLECAM KSIĄŻKI:

 

 

Przejdź do CZYTELNI