Zadziałaj dla siebie


Jedzenie intuicyjne.
Moje refleksje o jedzeniu zgodnym z potrzebami,
a nie nauką

 



Moje refleksje zacznę może od pytania do Ciebie: jak sądzisz, czy ludzie w dawnych czasach czytali książki o tym, co jeść, jak jeść, ile jeść i o której godzinie?
:-)

 

 

Nikt nie mówił ludziom o takich rzeczach, bo jedzenie było sprawą tak oczywistą i indywidualną, że nikt nie miał z tym żadnych problemów. Po prostu człowiek jadł tyle, ile potrzebował i to, co akurat miał bądź lubił. Często nie miał, więc nie jadł. I też było dobrze, bo można nie jeść przez bardzo długi czas i żyć.
Dziś zaś wygląda to tak, że większość osób ma problem z odczytaniem rzeczywistych potrzeb swojego organizmu. Wielu moich klientów , jak również znajomych twierdzi, że nie wiedzą, co mają jeść aby schudnąć bądź poprawić swoje zdrowie. Nie wiedzą, czyli sądzą, że nie mają intuicji...

Zdradzę Ci zatem pewien „sekret” - każdy z nas ma intuicję. Absolutnie każdy! Należy jedynie prawidłowo odczytać swoje potrzeby. Odczytywanie sygnałów z ciała to jedyny wyznacznik tego, czego organizm rzeczywiście potrzebuje. Nie normy, zasady, diety czy ustalenia ekspertów, co dziś jest zdrowe, a jutro już takie nie będzie… (przypomina mi się sytuacja, kiedy na jakiejś ważnej konferencji zaniżono normę na poziom cholesterolu z 250mg/dl do 200mg/dl i sprawa wyglądała tak, że jeszcze wczoraj większość ludzi była zdrowa, a od tej pory mnóstwo osób należało już do grupy schorowanej i trzeba było przepisać im leki :-)).
Tak się niestety dzieje. Dlatego trzeba być krytycznym do wszystkich nowinek, nowości, oficjalnych komunikatów związanych ze zdrowotnością społeczeństwa.

A więc, wracając do intuicji, najlepszym wyznacznikiem tego, czy już powinieneś jeść, jest głód. Powinieneś jeść wtedy, gdy jesteś głodny. I na pewno nie można jeść w złych emocjach czy pośpiechu. Jeśli czujesz głód i jednocześnie jesteś zdenerwowany czy pobudzony, warto najpierw napić się wody. Może się bowiem okazać, że to w zupełności wystarczy, bo wcale nie byłeś głodny. Jeśli mimo to nadal jesteś, to odczytaj z ciała, co ono mówi, czego potrzebuje i daj mu to. Nie rzucaj się na to, co masz akurat pod ręką.

Kiedyś jedna z moich koleżanek powiedziała, że codziennie musi zjeść coś słodkiego (wafelka, ciastko, pączka czy czekoladę), bo jej ciało potrzebuje cukru. No cóż. Może i potrzebuje, ale z pewnością nie cukru rafinowanego zawartego w słodyczach, tylko cukru naturalnego występującego w owocach czy warzywach. Warto rozróżnić przyzwyczajenia i nawyki (również nałogi), od rzeczywistych potrzeb organizmu oraz głodu.

Kolejna ważna rzecz w odżywianiu intuicyjnym jest taka, że nie sugerujemy się tym, co kto gdzieś napisał o połączeniach produktów. Z pewnością słyszałeś o takich „naukach”, które mówią, że nie powinno się jeść tego z tym, czy tamtego z tamtym. Jedynymi sygnałami mówiącymi o tym, abyś nie jadł produktów w konkretnych połączeniach, są Twoje własne smaki bądź intuicja mówiąca o tym, że tego się nie powinno jeść razem. I nic poza tym. Może ktoś powiedzieć, no tak, ale nauka i badania mówią o konkretnych błędach w połączeniach, np. ogórek z pomidorem w jednym posiłku. Powiem Ci ze swojej strony tyle, że jest to prawda tylko częściowa. A mianowicie, aby askorbinaza z ogórka zniszczyła witaminę C z pomidora, warzywa te muszą przebywać w swoim towarzystwie bardzo długo, nawet 10 godzin. A przecież na ogół przygotowujemy sobie sałatki chwile przed spożyciem. I nie ma wówczas żadnego ryzyka, że cos tam się zniszczy.

Nastepną bardzo ważną kwestią jest energetyka człowieka oraz to, w jakich wibracjach się on obecnie znajduje. Jeśli jest w niskich, wybiera jedzenie słabe energetycznie, niezdrowe, ubogie w składniki odżywcze, modyfikowane genetycznie, nieświeże. Jeżeli jest w wysokich wibracjach, wybiera intuicyjnie, a zatem można śmiało stwierdzić, że właściwie i zdrowo.

Jedzenie intuicyjne jest wybieraniem tego, co jest dla nas nie tylko zdrowe, ale i smaczne. Zmuszanie się do spożywania potraw czy produktów, które na dany moment nam nie smakują, jest niewłaściwym działaniem. Nie wyjdzie nikomu to z pewnością na zdrowie, gdyż w środku będziemy nieszczęśliwi, spięci, rozgoryceniy, a to nie wygeneruje pozytywnych emocji ani dobrej energii. Najzdrowsza potrawa zjedzona z obrzydzeniem stanie się dla organizmu zwyczajna toksyną. Podobnie jak jedzenie w trakcie kłótni. Również najlepsza potrawa naenergetyzowana niskowibracyjnie będzie dla ciała czymś bardzo niekorzystnym.

Chcę w tym miejscu wspomnieć też o osobach będących na diecie bezmięsnej bądź wegańskiej. Moje odczucia na ten temat są takie, że każda skrajność i ortodoksyjność może wywołać skutek odwrotny do zamierzonego. Czyli jeśli ktoś przechodzi na dietę wegetariańską czy wegańską i bardzo trudno jest mu w tym wytrwać, bo za każdym razem mocno się spina, by nie sięgnąć po kotlet czy ser, to wcale nie przybliży się on do lepszego zdrowia ani nie wejdzie na jakiś wyższy poziom rozwoju duchowego (ten drugi to coraz częściej obierany cel przechodzenia na dietę bezmięsną). Uważam, że wszystko powinno się dziać naturalnie i bez wysiłku. Jeśli się spinasz, automatycznie wchodzisz w niskie wibracje i już samo to powoduje odwrotny skutek do tego, który sobie założyłeś.

Ja akurat nie mam żadnych problemów z wytrwaniem w diecie bezmięsnej. W zasadzie nie wiem jak to się stało, bo mięso było podstawowym składnikiem mojej diety przez całe lata i co ciekawe - było przeze mnie bardzo lubiane!
Dziś jednak przechodzę obok mięsa obojętnie (to znaczy obojętnie w rozumieniu potrzeby jego spożycia, bo jednak mięsożerność obojętnym zagadnieniem dla mnie nie jest). Myślę, że ma to duży związek z moim rozwojem duchowym i osobistą przemianą, gdyż nie tylko mięso stało sie dla mnie mało ważne. Mogę na przykład wyrzucić już dziś mój telewizor przez okno, gdyż prawie wcale go nie włączam. Jedynie w celu obejrzenia zawodów sportowych czy kabaretu :-)

Zatem, jeśli nazywasz siebie wegetarianinem czy weganinem, lecz zdarzy Ci się zjeść raz na miesiąc w dobrym towarzystwie coś mięsnego, kawałek sera czy jajko, nie rób sobie z tego powodu wyrzutów tylko podziękuj za posiłek i się uśmiechnij. Nie chodzi w życiu o ortodoksję, nazewnictwo i schematy. Wiem, że jeszcze cały czas ludzie lubią tkwić w jakimś systemie, mieć jakiś sztywny pogląd na rzeczy albo należeć do jakiejś konkretnej grupy. Jednak w moim odczuciu wcale nie jest to dobre. Narzuca nam jedynie ograniczenia, pozbawia kreatywności, niszczy chęć krytycznego myślenia, programuje i koduje. Potem potrzeba sporo wysiłku, aby się „odprogramować” i wyrzucić z głowy utarte schematy, wierzenia czy nawyki.


Tak więc powróć do natury, do jedzenia zgodnego z rzeczywistymi potrzebami organizmu. Słuchaj swojego ciała. Nie daj się wkręcić w przekaz, że wszystko musisz mieć teraz, natychmiast i najlepiej dużo. Odżywianie polega na dostarczeniu organizmowi tego, co jest dla niego niezbędne. Potrzebne są mu więc składniki odżywcze, witaminy i minerały. Wszystko ponadto człowiekowi szkodzi, odkłada się i powoduje masę problemów – od nadwagi zaczynając, a na chorobie kończąc.

Natura to właściwy kierunek. W moim odczuciu nie ma lepszego, gdyż jesteśmy z nią silnie połączeni. I nawet jeśli tego jeszcze nie czujesz, to póki co zwyczajnie uwierz, że tak jest. Na rzeczywiste doświadczenie i odczucie na pewno przyjdzie właściwy moment.

Z pozdrowieniami,
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

 

         

                  

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiac się świadomie, chcesz chudnąć, chciałabyś więcej się ruszać i szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury.

Jeżeli potrzebujesz diety - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl

                                                            

 

 

STRONY, PORTALE:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POLECAM KSIĄŻKI:

 

 

Przejdź do CZYTELNI