Zadziałaj dla siebie


Gdy kolejny bliski umiera na raka...
Moje refleksje o "leczeniu" chorób

 

 


W związku z nowotworem, niedawno odeszła bliska mi osoba, młoda dziewczyna. Nie pierwsza zresztą w ciągu ostatnich kilku lat, która umiera z tego samego powodu. Zbierałam się dłuższy czas, by poruszyć ten temat w słowie pisanym, ale to ona tak naprawdę postawiła kropkę nad „i” motywując mnie do napisania właśnie teraz...


Osobiście myślę, że jej ziemska wędrówka (i wielu innych istot, które zeszły na Ziemię) miała na celu między innymi pokazać nam, jaką drogą nie powinniśmy iść chcąc leczyć/ naprawiać swoje ciało. Można oczywiście zapytać, dlaczego nie chciała nam pokazać, jak zwalczyć chorobę i dalej żyć, robiąc coś odwrotnego?… Cóż. Była prawdopodobnie wśród tych, którzy wybrali ukazanie tego samego zdarzenia od ciemnej strony, strony smutku, lęku i bólu.

We Wszechświecie panuje harmonia i pomimo, iż zdaje nam się czasami, że jest wprost przeciwnie, to jestem przekonana, że tak nam się tylko zdaje, bo jeszcze ciągle wielu z nas nie rozumie, skąd pochodzimy i po co w ogóle tu jesteśmy, jaki ma to sens. Życie, to stałe doświadczanie przeciwieństw i wybieranie. To ciągłe szukanie równowagi spośród skrajności. To wybieranie, kim chcemy być, a kim nie. To wybieranie na podstawie tego, co się w życiu sprawdza, a co nie. I tu się właśnie zatrzymam. Co się zatem sprawdza w temacie leczenia choroby, takiej jak rak?

       Czym jest choroba i jaki jest jej cel w życiu człowieka?

Moja obecna wiedza, moje doświadczenia oraz moje obserwacje każą mi wysnuć wniosek, że choroba fizyczna, która manifestuje się w ciele fizycznym, to widzialny, namacalny głos duszy. To głos podświadomości, głos naszego wyższego Ja, głos, który chce przekazać nam jakąś informację. Prosi o to, byśmy się zatrzymali, przyjrzeli naszemu życiu. Gdy już się przyjrzymy i zauważymy, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek, że nasze obecne pojmowanie rzeczywistości jest płytkie (i wyjdą na wierzch przy okazji nasze wewnętrzne konflikty/ blokady/ programy/ poczucie winy/ żale/ gniew/ schematy mające władzę nad naszym życiem), wówczas będziemy mieli szansę uleczyć się całkowicie z choroby. Choroba może się objawiać w danym miejscu ciała, zależnie od tego, w jakim obszarze mamy problem. Podam kilka przykładów.

Osoba ma kłopot z wypowiadaniem swoich uczuć, pragnień, tłumi emocje, ma problemy w komunikacji z ludźmi. I jej choroba manifestuje się poprzez aparat głosowy, w okolicy szyi, bowiem tam jej wyższe Ja znajduje słaby punkt (wszelkie choroby tarczycy, rak krtani/ układu oddechowego). To zablokowanie obszaru piątej czakry – czakry gardła.

Innym przykładem mogą być powszechne problemy z kręgosłupem. Człowiek dźwiga na swoich barkach zbyt dużo problemów wynikających z uwikłania się w matrix. Widzi tylko to, co przyziemne i żyje w ciągłym poczuciu, że musi się sam o wszystko zatroszczyć, a ten świat jest niebezpiecznym miejscem do życia. Przez to garbi się, a to sprawia, że nie ma przepływu energii przez czakry, główne centra energetyczne w ciele. Kiedy nie ma przepływu na linii kręgosłupa, do mózgu nie dociera odpowiednia ilość energii, a to powoduje brak tworzenia się nowych połączeń nerwowych w mózgu. Brak nowych połączeń to brak rozwoju. Umysł człowieka przestaje ewoluować, tkwi w miejscu, może też kręcić się w kółko, pozwalając człowiekowi przeżywać te same przykre doświadczenia, aż wreszcie zrozumie, gdzie tkwi jego błąd myślowy, w tym niezrozumienie powodu jego egzystencji.

Warto przy tym przypomnieć, że garbieniu się zapobiega np. spanie na małej twardej poduszce, którą wkładamy pod samą głowę (nie pod barki!), noszenie wygodnych butów (świat wmawia, że ma być modnie i nowocześnie, lecz powinno chodzić nam przede wszystkim o zdrowie, komfort i wygodę), unikanie siedzenia w jednej pozycji - za biurkiem, przed komputerem, w samochodzie, więcej ruchu w ciągu dnia.

Kolejny przykład, który mi się nasunął to tak częste dziś choroby układu krwionośnego, np. choroba wieńcowa serca, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia krążenia. Tego typu schorzenia informują o zaburzeniach w przepływie środkowej czakry, czyli czakry serca. Czakra środkowa łączy dwa oddzielone (ale tylko pozornie) od siebie światy – świat materialny ze światem duchowym. To czakra miłości. Gdy panuje dysharmonia w środkowej czakrze, pojawiają się na ogół kłopoty na tle uczuciowym, niemożność wyrażania uczuć, wołanie o miłość, jak również wszelkie lęki związane z przywiązaniem do bliskich nam osób (zaborczość, zazdrość, kontrola, poczucie oderwania od drugiego człowieka – brak poczucia jedności ze wszystkim, co istnieje).
Przykładów można mnożyć mnóstwo.

Id, Ego i Superego…?

Niemalże wszystkie choroby biorą swój początek w emocjach. Emocja to ruch energii. To coś, co płynie na skutek jakiegoś uczucia. Gdy przyjrzysz się temu bliżej, zobaczysz, że jest to bardzo logiczne wyjaśnienie istoty choroby. Człowiek jest bowiem istotą transcendentalną, troistą. Mówi o tym psychologia, mówi o tym psychoanaliza, mówią o tym niektóre religie i nurty filozoficzne. Wszystkie mówią o tym samym, jedynie inaczej to nazywają. Są to określenia takie jak np.

- Id, Ego i Superego;
- świadomość, podświadomość i nadświadomość;
- ciało, umysł i dusza;
- Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty;
- myśl, słowo i czyn.


Bez względu na nazewnictwo, wszystkie te trzy elementy składowe istoty, którą jest istota ludzka, są ze sobą ściśle związane. Jedno nie może istnieć bez dwóch pozostałych. Jeśli dusza woła o pomoc, musi wysłać sygnał do materii, czyli do ciała, które człowiek widzi realnie na co dzień, z którym ma ciągły kontakt. Kiedy ulegniemy wypadkowi i ciało ucierpi, wpływać to będzie na stan naszej psychiki (umysł). Również poczucie naszego rozwoju duchowego może się chwilowo zatrzymać, gdyż człowiek bardzo często zaczyna zastanawiać się, dlaczego akurat jego to spotkało i może tak naprawdę życie po śmierci nie istnieje i świat poza ciałem to fikcja, efekt wyobrażeń…

       Świadomość – energia – ciało

Jest coś jeszcze, co warto sobie uzmysłowić i jest to bardziej przyziemne wyjaśnienie zasad działania energii w tym kontekście. Otóż kiedy coś dostrzegasz i stajesz się tego świadomy, to może być wystarczające do popchnięcia Twojego ciała w zupełnie nowym kierunku. Może to być popchnięcie ciała w kierunku choroby lub zdrowia. Czyli zależnie od tego, co dostrzegasz, nadajesz temu energię, która z kolei wpływa na ciało. Można to przedstawić w taki oto sposób: świadomość – energia – ciało.

Przykładem może być np. osoba, która dowiaduje się, że ma guza na jakimś organie. Idzie na badania i zależnie od tego, jakie wyniki uzyska, jej świadomość zacznie kierować określoną energią, a ta energia z kolei uruchomi liczne procesy w jej ciele (w mózgu i innych organach). Każda reakcja psychologiczna wywołuje jakąś reakcję fizyczną. Każda komórka Twojego ciała wie, co myśli Twój mózg. Każda komórka Twojego ciała reaguje na Twoje nastroje. Twoje ciało jest wszystkiego świadome. Kiedy Twoja świadomość się zmienia, Twoja energia też się zmienia, a wtedy zmienia się również Twoje ciało. Jeśli chcesz zmienić swoje ciało, najpierw musi zaistnieć zmiana w świadomości.

Według mnie to potężny klucz do wiedzy o zdrowiu i leczeniu. Zauważ, jak wielu ludzi próbuje zrzucić masę ciała. Odchudzają się, nie jedzą wybranych produktów, ćwiczą i efekt jest na ogół taki, że masa ciała spada z uwagi na ujemny bilans kaloryczny, ale po niedługim czasie tłuszcz powraca z nawiązką. Dlaczego tak się dzieje? Wyjaśnienie jest powyżej – nie nastąpiła trwała zmiana w świadomości takiego człowieka. Działania były wykonywane przez niego jedynie przez jakiś czas i w nastawieniu na sam efekt, którego sens powinien być szerszy niż samo zrzucenie nadwagi. Gdyby nastąpiły przy tym trwałe zmiany w jego myśleniu o ciele i energii, długotrwały efekt byłby bardziej prawdopodobny.

       Jak leczy się chorobę konencjonalnie i jaki jest tego efekt?

Wróćmy zatem do podstawowego zagadnienia, a mianowicie do obecnego sposobu leczenia chorób. Dopóki wszyscy ludzie zajmujący się „leczeniem” innych, nie będą mieli żadnych refleksji na temat roli emocji w powstawaniu chorób, nie będą próbowali zrozumieć rzeczywistych przyczyn choroby, dopóty będą (wybaczcie) zabierali się za leczenie od dupy strony. Od dupy strony, czyli nie od tej, od której należy się zabrać.

Jeżeli choroba jest informacją, głosem duszy, to wysoce szkodliwym działaniem jest próba zabicia jej, zwalczenia jedynie objawów, które ta choroba wywołuje. To jest w moim odczuciu niemądre podejście do uzdrawiania człowieka. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie raka.

Lekarz stawia diagnozę pacjentowi: rak. I proponuje chemioterapię, radioterapię, wycięcie guza… Warto byłoby jednak zaproponować choremu skonfrontowanie się ze swoim schorzeniem, wyciszenie się i zastanowienie nad tym, dlaczego ten guz powstał, co organizm chce mu przez to powiedzieć. Czasami działanie szybko, wcale nie oznacza lepiej, zgodnie ze znanym powiedzeniem, że co nagle, to po diable.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze istnieje jakieś źródło problemu, nie ważne czy jest to problem stricte fizyczny, czy problem zupełnie innej natury. Jeśli poznasz przyczynę (a możesz ją poznać, jeśli tylko odpowiednio się wyciszysz i zadziałasz z intencją), wówczas będziesz mógł zająć się sobą od tej właściwej strony – uleczysz przyczynę. Gdy zajmiesz się przyczyną i jej naprawieniem/ odblokowaniem/ uleczeniem mentalnym, wówczas guz zniknie, bo nie będzie miał już źródła, z którego jest zasilany – dzięki któremu żyje i się rozwija. Podobnie jak z odłączeniem wtyczki urządzenia elektrycznego z kontaktu – nie ma prądu, urządzenie nie działa. Energia podąża za uwagą. Bez wprawienia czegoś w ruch, to coś nie może zaistnieć i tworzyć dalej. Rzeczy nie dzieją się bez powodu. Musi być zamysł.

Nie można zabić komórek rakowych, jakby były czymś oddzielonym od nas jako całości. Nie da się zalać ich chemią, ani spalić promieniami rentgenowskimi. Próbując to zrobić, mówimy swojej duszy: „NIE. Nie chcę się z Tobą konfrontować! Nie chcę mieć z tą chorobą nic wspólnego! Podejmuję WALKĘ” (a słowo WALKA rodzi negatywne konotacje na samym wstępie wyzwalając w nas negatywne emocje i taką też napędza energię). I koło się zamyka. Zamiast uleczyć się, zaczynamy walczyć z samym sobą, choroba się rozwija zatruwając nasze ciało, nasze życie. Czy to właściwe podejście? Oceń sam. Dla mnie słowo „leczenie” oznacza coś zupełnie innego.

I owszem, są na świecie osoby, które miały nowotwór i po chemioterapii czy radioterapii żyją i być może mają się dobrze. Trzeba jednak zawsze wziąć pod uwagę stan wyjściowy człowieka i to, czy podczas chemii czy naświetlań jednocześnie pracuje ze sobą na poziomie mentalnym i duchowym. Ważne jest również, jaki jest poziom energii pacjenta, czy nie jest już na wstępie wyniszczony. Tak czy inaczej należy pamiętać, że tak inwazyjne metody usuwania nowotworów nie powodują usuwania przyczyn ich zaistnienia w ciele. Źródło pozostanie, bo go nie dotknięto, a to może rodzić inne konflikty i ciało znajdzie sobie inne ujście, by nadać człowiekowi kolejną informację…

       Czasem lepiej nie robić nic

Bliska mi osoba, o której wspomniałam, nie dość, że była już po chemioterapii i jej organizm wymagał wejścia na odtruwanie/ oczyszczanie/ regenerowanie, to zamiast tego został spalony promieniowaniem rentgenowskim. Logiczne jest, że osłabiony organizm tego nie wytrzyma. Więc w moim odczuciu nie trzeba w klinice robić „czegokolwiek”, tylko zwyczajnie powiedzieć pacjentowi prawdę: „radioterapia Pana/ Panią zabije. Jest Pan/ Pani po chemioterapii, więc Pana/ Pani organizm jest już osłabiony. Lepiej go odtruć, wzmocnić metodami naturalnymi, bo w tym jeszcze jest nadzieja Proszę spróbować popracować nad dietą, relaksem, wyciszyć się, może zażywać odpowiednie zioła wzmacniające, poprawiające jakość krwi, podnoszące odporność. Proszę myśleć pozytywnie, bo my nic nie możemy zrobić jeśli chodzi o medycynę konwencjonalną, gdyż ona w Pani przypadku nie będzie już skuteczna. Chcemy dla Pana/ Pani jak najlepiej, stąd nasza sugestia”.

Nikt w środowisku medycznym nie ma odwagi niczego nie robić. A przecież czasami właśnie nierobienie niczego okazuje się robieniem tego, co najistotniejsze!! I ja to podejście lekarzy z jednej strony rozumiem, bo chorzy żyją w dziwnym przeświadczeniu, ze lekarze muszą zawsze coś z nimi robić… Ludzie często nie wiedzą, że mają nad sobą największą władzę i cała moc jest w nich. I stąd to podejście osób pracujących w szpitalach, klinikach – podejście, że trzeba robić cokolwiek, by pacjent czuł, że jest „zaopiekowany”. Tylko jak widać, to w wielu przypadkach nie jest dobre podejście, wręcz przeciwnie - nie daje już cienia nadziei.

       Najlepszym ekspertem od swojego ciała jesteś TY

Decyzja ostatecznie zawsze należy do każdego z nas. Moja przyjaciółka wybrała to, co oferuje współczesna akademicka medycyna. Na kilka tygodni przed śmiercią powiedziała mi jednak, że czuła wewnętrznie, że popełnia błąd jadąc na radioterapię. Mimo tego, posłuchała innych…

To strach powoduje, że boimy się zaufać sobie. A jak jeszcze do tego nastąpi spotkanie, zwane konsylium lekarskim… wówczas autorytet lekarza okazuje się decydujący i króluje nad naszą intuicją i głosem serca.

Jakże wielu ludziom wydaje się jeszcze, że eksperci wiedzą lepiej od nich, co im potrzeba. Lekarze, psychologowie, terapeuci, wszelkiej maści doradcy, … Oni mogą nam owszem doradzić, ale to nie oznacza, że ich zdanie jest ostateczne i jest wyrocznią. Nie oznacza to również, że się nigdy nie mylą. Ostatnie i najważniejsze słowo zawsze należy do nas samych.

       Jak zatem się uzdrawiać? Jak wychodzić z chorób?

Mam znajomą, która uzdrawia się ze wszystkiego całkiem sama. Przykłada sobie ręce do głowy, zamyka oczy, skupia się na sobie, afirmuje, że choroba od niej w tej chwili odchodzi, bo już ją akceptuje. Potem kładzie ręce na sercu i dziękuje chorobie, że dzięki niej mogła coś zrozumieć i na pewno zmieni styl życia. I schorzenie znika. Nigdy nie brała żadnych leków, a ma już 75 lat.

To jeden z przykładów, że jest możliwe podejście do leczenia od zupełnie innej strony. I pomimo, że większość zapewne tego nie potwierdzi, a nawet będzie się z tego śmiać, to owa znajoma wie swoje i nikt jej nie powie, że to nieskuteczne. Na nią działa i tyle w temacie J Żadne teorie i filozofie nie zmienią jej praktyki.

Cofnijmy się teraz do pytania, czym jest choroba, taka jak np. nowotwór? Jest manifestacją fizyczną, ale głębszego problemu. Guz nie jest stricte chorobą, lecz informacją. Można też powiedzieć śmiało, że choroba jest dla nas w gruncie rzeczy ratunkiem. Gdyby nie ona, nigdy nie zatrzymalibyśmy się, nie zagłębili w swoje życie. Nie mielibyśmy powodu, by je zmienić i by zmienić siebie, swoje postrzeganie i rozumienie rzeczywistości. Bóg/ Jaźń/ Absolut/ Wyższe Ja/ Stwórca (nazwij to, jak chcesz) ma swoje sposoby na to, byśmy się ocknęli i weszli na wyższy poziom świadomości. A choroba jest jedną z takich metod. Życie to nie tylko przyjemne i radosne chwile. Doświadczamy przeciwstawnych uczuć i emocji, aby przez nie się rozpoznawać i wzrastać.

Aby się uleczyć, należy się z chorobą skonfrontować – podziękować jej, wybaczyć sobie i innym dawne przewinienia, żale, winy. Ukochać siebie i innych. Leczenie zacząć od uzdrawiania swojego umysłu i spotkania się z duszą.

       Skoro tak należy podejść do tematu, dlaczego specjaliści nadal leczą nas w taki sposób?

Intencje mogą być różne. Nie twierdzę, że wszyscy robią to celowo. Takie rzeczy czasami dzieją się przez niezrozumienie, jak działa we Wszechświecie energia, co to jest częstotliwość czy siła potencjałów (ładunek dodatki i ujemny). Nierzadko dzieje się to dlatego, bo ktoś czerpie z tego jakieś zyski – materialne bądź niematerialne. Winę za to ponoszą nierzadko sami pacjenci stale domagający się działania lekarzy w ich sprawie (o czym wspomniałam wyżej). Mimo wszystko głęboko wierzę, że zdarza się to na ogół z niewiedzy, niezrozumienia, braku świadomości tego, kim jest człowiek i jak wpływa na niego cały Wszechświat. Wynika to z braku kontaktu człowieka z duszą oraz niezrozumienia, że każda komórka ludzkiego ciała to cały Wszechświat w skali mikro. Ludzkie ciało i Wszechświat, to dokładnie to samo! Naprawdę wystarczy się w to zagłębić, by odkryć tę wielką prawdę. I to nie jest ukryta przed nami tajemnica. My sami przed sobą tę prawdę ukrywamy, a nasze życie polega na tym, by ją odkryć i żyć zgodnie z nią. A życie zgodnie z nią otwiera przed człowiekiem zupełnie inne możliwości przeżywania tej ziemskiej wędrówki oraz pozwala odkrywać zupełnie inne sposoby rozwiązywania trapiących nas problemów.

Zachęcam Cię Czytelniku do zastanowienia się na tym tematem. Być może się ze mną dziś nie zgodzisz. Masz do tego pełne prawo, bo to Twój etap życia i Twój czas wielkiego procesu. Ja zaś jestem przekonana i nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że tak właśnie jest. Poza tym, wcale nie trzeba wchodzić szczególnie głęboko w duchowość, by stwierdzić, że obecne akademickie podejście do leczenia w większości przypadków się po prostu nie sprawdza. Można poczytać trochę książek z psychologii (m.in. o chorobach psychosomatycznych), anatomii człowieka (budowa i działanie mózgu, układ hormonalny i nerwowy, neuroprzekaźniki i inne substancje), chemii (budowa atomu) oraz fizyki (energia, prawo grawitacji), a wówczas odnajdziemy zrozumienie, jak psychika wpływa na ciało i co się z nim dzieje na skutek różnych energii. Na tym polega edukacja, by pewne fakty łączyć w życiu codziennym i rozumieć, jak pewne zjawiska ze sobą współgrają oraz co z czego wynika.

Mądrości i zdrowia!
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

 

 

 

                                     

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem, nauczycielem w ZS nr 6 w Szczecinku.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiać się świadomie, chcesz schudnąć, szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury.

Jeżeli potrzebujesz wsparcia w odchudzaniu bądź pomocy w uzdrawianiu - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl

                                                            

 

 

STRONY, PORTALE:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

POLECAM KSIĄŻKI:

 

 

Przejdź do CZYTELNI