Zadziałaj dla siebie

 
Co to znaczy zahartować organizm?

Program wzmacniania odporności na wiosnę

 

 

 

 

Wczesna wiosna i wczesna jesień to tzw. okresy przejściowe, zwane też czasem przesilenia organizmu. W tych okresach ludzie zwykle chorują. Łapią infekcje, kaszlą, mają katary i grypy. Dlaczego jednak u niektórych osób ww. dolegliwości występują bardzo rzadko, zaś u innych średnio co miesiąc, a nawet częściej? Z czego to wynika?

 

Mam sporo klientek, które są w zasadzie cały czas chore. Gdy tylko odpuści im katar, to za tydzień mają już kaszel. Gdy ten minie, przychodzi czas na grypę, potem zapalenie oskrzeli, a nawet płuc. I tak w kółko. Nie mogą się wyleczyć.

 

Każda z nas ma inną odporność. Jedne mają silniejszą, inne słabszą. Warto zatem zadbać o to, by być w tej pierwszej grupie. Jak to robić?

 

Fot. Shutterstock

 

 

 

Wymienię teraz ogólnie czynniki, które decydują o naszej odporności, które wpływają na to, czy w okresach przejściowych będziemy stale chore, czy raczej problem ten nas nie będzie dotyczył:

 

 

1. Codzienna zdrowa i zbilansowana dieta (nie głodówki czy diety-cud)

2. Regularny wysiłek fizyczny, zwłaszcza na świeżym powietrzu

3. Wystawianie się na niskie (i bardzo wysokie) temperatury

4. Przewiewna odzież

5. Unikanie używek, nie przyjmowanie chemicznych leków i antybiotyków

6. Korzystanie z dobrodziejstwa ziół, naturalnych roślin zawierających witaminy i minerały

7. Unikanie szkodliwej chemii w kosmetykach

8. Odpowiednia ilość snu

 

 

Przyjrzyjmy się teraz bardziej szczegółowo powyższym czynnikom.

 

1. Dieta – ogólnie tutaj wspomnę, że zdrowa zbilansowana dieta to nie dieta odchudzająca, o jakiej myśli większość kobiet.

Panie mają tendencję do głodzenia się, do stosowania diet-cud, które nie mają nic wspólnego ze zdrowiem. Wręcz przeciwnie – osłabiają je i powodują szereg różnych dolegliwości. Cały szkopuł tkwi w tym, by schudnąć, ale jednocześnie polepszyć, a nie pogorszyć swój stan zdrowia i samopoczucia. No i utrzymać efekty na lata, a nie dni.

 

O odżywianiu pisałam już wielokrotnie, więc nie będę się przy tym artykule powtarzać. Po szeroką wiedzę o żywieniu odsyłam Cię do wcześniejszych artykułów na blogu, a także do moich kursów.

 

2. Mówiąc o regularnym wysiłku fizycznym, mamy na myśli takie działania, które mają charakter cykliczny, systematyczny, a nie jednorazowy. Pójście z koleżanką na fitness raz na dwa tygodnie to za mało. To nie jest uprawianie sportu, tylko jednorazowa forma spędzenia czasu wolnego.

 

Tutaj chodzi o regularność, czyli ustawienie sobie treningów np. 3 razy w tygodniu po 60 minut. To wcale nie tak dużo. Pomyśl, że każdy sportowiec (nie koniecznie zawodowiec, bo amatorzy też czasami tak robią), obojętnie jaką dyscyplinę uprawia, trenuje około 6 razy w tygodniu po kilka godzin dziennie. Przysłowiowej Kowalskiej, która chce być szczupła i zdrowa, wystarczy 3 razy w tygodniu po 60 minut umiarkowanej aktywności, która sprawi jej przyjemność (wybór dyscypliny należy do niej. Wystarczą dobre buty, przewiewna odzież i leśna bądź parkowa ścieżka). Pisałam o sporcie we wcześniejszych artykułach i mówiłam w wywiadach (filmiki do obejrzenia na blogu).

 

3. Hartowanie się, jest przyzwyczajaniem organizmu do chłodu i zimna. Jest to niezwykle ważne, gdyż w momencie nadejścia zmian w pogodzie (mroźna zima bądź upalne lato), organizm jest już zaznajomiony z niskimi i wysokimi temperaturami. Jest po prostu zahartowany i nie imają się go przeziębienia.

 

Jak się zahartować? Dobrym sposobem jest regularne korzystanie z sauny bądź kriokomory. Jeśli nie masz takiej możliwości, sprawdzi się również codzienny poranny zimny prysznic (na przemian z ciepłym).

Codziennie rano, polewaj ciało chłodną wodą, od stóp w kierunku ramion. Z każdym tygodniem zmniejszaj temperaturę, tak, by woda była zimna W trakcie takiego seansu skieruj również na ciało strumień bardzo ciepłej wody. Prysznic zakończ ponownie zimną wodą.

 

4. Odzież jest wbrew pozorom bardzo ważna. Należy unikać syntetyków, ubrań, które nie przepuszczają potu, gdyż łatwo się w nich przeziębić. Należy wybierać rzeczy bawełniane, lniane, wełnę, czyli wszystko to, co bardziej przyjazne i naturalne dla skóry. Do uprawiania sportu dobre będą ubrania termoaktywne, odprowadzające pot na zewnątrz.

 

5. Jeśli już zapadniesz na chorobę wirusową, najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić to przyjmować antybiotyki. Antybiotyk bowiem to nie jest lekarstwo na grypę. Przypomnijmy, że grypa to ostra choroba zakaźna układu oddechowego wywołana zakażeniem wirusem grypy. Kuracja antybiotykiem nie ma w tym przypadku najmniejszego sensu, ponieważ pomaga w leczeniu zakażeń bakteryjnych, a nie wirusowych. Taka bezzasadna terapia przynosi jedynie szkodę organizmowi, niszcząc florę bakteryjną i omawiany właśnie układ odpornościowy. W efekcie koło się zamyka (po niedługim czasie może się okazać, że znowu jesteś chora).

 

Regeneracja organizmu po antybiotykoterapii jest długotrwałym procesem. Ustrój musi usunąć pozostałości po antybiotykach. Prawdopodobnie nawet 20% leku w postaci niezmienionej lub jako metabolity zostaje zatrzymane w organizmie.

W ogóle jestem przeciwna lekom chemicznym. Pamiętaj, ze one jedynie tłumią objawy przeziębień. Nie leczą ich. Najważniejsze to tak zahartować organizm, aby sam zwalczył ewentualne infekcje.

 

Nie podawaj więc dzieciom ani sama nie przyjmuj profilaktycznie żadnych witamin czy tabletek na zwiększanie odporności, bo to zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto, a co gorsze, działanie przeciw zdrowiu, a nie dla niego.

 

6. Najlepsze „leki” na wzmacnianie odporności, to medykamenty naszych babć: miód, owoce i warzywa bogate w witaminę C, sok z malin, aronii i czarnego bzu, herbata lipowa, czosnek, syrop z cebuli, zioła. Jeśli masz katar, ulgę przyniosą Ci inhalacje z olejkami eterycznymi bądź ziołami tj. tymianek, szałwia, eukaliptus.

 

Znam rodziców, którzy nie podają swoim dzieciom miodu w obawie przed możliwymi uczuleniami… Szczerze powiedziawszy, nie wiem, jak mam takie postępowanie nazwać, zważywszy na fakt, że do aptek zazwyczaj biegną pierwsi.

 

7. O kosmetyce naturalnej pisałam szerzej tutaj.

 

8. Spanie przez 3-4 godziny dziennie nie jest dobrym pomysłem. Nawet wtedy, gdy twierdzimy, że się przyzwyczailiśmy... Pewnie, że do wszystkiego można się przyzwyczaić (do palenia i picia alkoholu też organizm się „przyzwyczaja”).

 

Człowiek powinien przeznaczyć na sen minimum 6 godzin. Dobrze jest przed spaniem wywietrzyć pokój. Zimą nie należy też przesadzać z temperaturą w pokoju, w którym się śpi. Ja osobiście przy temperaturze 22 stopni, bym się chyba ugotowała :-) Najlepiej zejść poniżej 20 stopni (18-19 stopni to odpowiednia temperatura).

 

 

I to wszystko wystarczy, by poprawić swoją odporność. Nie musisz kupować drogich medykamentów, reklamowanych w mediach, nie musisz się głodzić ani zapisywać na szczególnie drogie i modne zajęcia sportowe. Najlepsze są sprawdzone sposoby. Zauważ, że dziś ludzie chorują częściej. Kiedyś ludzie byli bardziej zahartowani, wytrzymywali długie godziny na mrozie czy w upale.

Dziś ludzie po pracy wolą siedzieć w ciepłych domach, zamiast wyjść na świeże powietrze, zwłaszcza, jeśli pracowali 8 godzin w pozycji siedzącej. To nie zapewni im na pewno dobrej odporności, ani dobrego zdrowia.

 

 

Mądrości i Zdrowia!
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

 

PS. Jeśli chciałabyś skorzystać z indywidualnego planu zdrowotnego (żywieniowego), skontaktuj się ze mną. Tu znajdziesz szczegóły na temat współpracy w ramach Wirtualnego Dietetyka:

http://dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/?Itemid=26