Zadziałaj dla siebie


 
Nieświadomość przyczyną chorób i cierpienia


 

 

Wyobraż sobie człowieka, który zapadł na ciężką chorobę, np. nowotwór. Diagnoza została postawiona i  rozpoczyna się w jego głowie tworzenie planu na "walkę" z chorobą...

 

 

Celowo wzięłam w cudzysłów słowo walka, bo uważam, że nie jest ono właściwe, a często właśnie tak nazywają ludzie działania zmierzające do wyeliminowania choroby. Powiem więcej, słowo walka w tym miejscu jest wielkim błędem, o czym sam się przekonasz po lekturze całego artykułu...

Tu jedynie pokrótce nakreślę, że po pierwsze słowo to budzi negatywne skojarzenia, a w umyśle człowieka - tym bardziej chorego - nie powinno być miejsca na żadne negatywizmy. Po drugie człowiek chory powinien się ze swoją chorobą zaprzyjaźnić, a nie z nią walczyć. Bo choroba w gruncie rzeczy jest dla niego błogosławieństwem. Jest informacją o tym, że coś się dzieje niedobrego w jego umyśle, emocjach i w efekcie w jego ciele. Aby więc miał on szansę się temu przyjrzeć i zmienić swoje życie na lepsze, choroba przychodzi mu z pomocą.


Schorzenie ma na ogół taki przekaz dla każdego człowieka: Popatrz! Zrób coś ze sobą, bo zburzyłeś w swoim życiu równowagę i harmonię oraz odłączyłeś się od natury, gubiąc po drodzę swą Jaźń.  Wyjaśnię to dokładniej w dalszej części artykułu.

 

Wróćmy zatem do planu "walki". Żeby stworzyć plan, nasz człowiek musi zdobyć wiedzę o tym, jakie są metody leczenia tej choroby. Dowiaduje się więc o różnego rodzaju chemioterapiach, radioterapiach, lekach i operacjach medycznych. Z innych stron dochodzą do niego informacje o leczeniu alternatywnym, czyli o spożywaniu witamin, minerałów, stosowaniu diet. Jeszcze ktoś inny poleca mu terapię tj. np. pracę z umysłem (z podświadomością).

 

I wszystko to są nasze ziemskie metody na "walkę" z chorobą. Tylko, że bohater naszej historii zapomniał o najważniejszym i pominął to, co powinien zrobić na samym początku, gdy tylko dowiedział się o swojej chorobie. A mianowicie, zabrakło odpowiedzi na pytanie:

 

       SKĄD WZIĄŁ SIĘ U MNIE TEN GUZ?

 

Bez przyjrzenia się temu, czyli bez znalezienia przyczyny swojej sytuacji, stosowanie się do ww. metod "walki" z chorobą skończy się prawdopodobnie fiaskiem. Bo nawet, jeśli chwilowo guz przestanie się rozwijać na skutek jego wycięcia/ spalenia promieniowaniem/ zamrożenia czy zalania chemią, to szczytem ignorancji jest myślenie, że problemem był ten guz. Absolutnie nie! Ten guz, to tylko symptom. To nie jest choroba tego człowieka, z którą wydaje mu sie, że wygrał walkę. To zupełnie nie tak.

 

Skoro nie tak, to jak?

Żeby to wyjaśnić, musimy dotknąć co najmniej kilku obszarów, takich jak biologia, religia, filozofia, fizyka, chemia i innych, z których każda w połaczeniu z drugą dopiero ukazuje nam rzeczywisty obraz funkcjonowania organizmu i całego procesu życia. Tego niestety nie uczono nas w szkołach - dostrzegania zależności pomiędzy naukami (dziedzinami wiedzy, które na swój sposób badają rzeczywistość). Nie wpojono nam konieczności integrowania ze sobą wiedzy zdobytej z poszczególnych dziedzin. Wtedy dopiero byśmy wiedzieli, jak wszystko jest ze sobą połączone i zdawalibyśmy sobie sprawę, że w gruncie rzeczy każda z tych nauk mówi dokładnie o tym samym, tylko pod innym kątem!

 

Każda dziedzina opisuje rzeczywistość innym językiem. Warto wspomnieć, iż posiadamy dwie półkule mózgowe, z których każda odpowiada za inne procesy i funkcje. U jednych ludzi przeważa półkula prawa, zaś u innych lewa. I to, która u Ciebie dominuje określa w dużym stopniu, w jaki sposób badasz, widzisz i opisujesz rzeczywistość - czy jesteś bardziej umysłem ścisłym, czy humanistycznym? Czy określasz się raczej jako typ racjonalny, czy uczuciowy? Kierujesz się w życiu głównie sercem, czy rozumem? Itd. Stąd różnice u ludzi w zainteresowaniach, sposobach radzenia sobie w różnych sytuacjach, ale również w pojmowaniu i badaniu świata.

 

Przyjrzyjmy się więc najistotniejszym faktom.

 

       Ludzki embrion powtarza ewolucję wszystkich gatunków!

 

Czy wiesz, że ciąża ludzka trwająca 9 miesięcy odzwierciedla kilka miliardów lat ewolucji życia na Ziemi? Ludzki embrion powtarza ewolucję wszystkich gatunków! Gdy męskie nasienie jednoczy się z jajem, powstaje organizm jednokomórkowy. W ciągu paru godzin ta komórka dzieli się i zwielokrotnia gwałtowniej, niż u jakiegokolwiek innego gatunku. 4 tygodnie później embrion rozwija skrzela, niczym u stworzeń wodnych. Kilka tygodni później rozwijają się płuca i ogon, wyglądające na gadzi. Odtąd można rozpoznać, że to ssak, potem widać, że naczelny. Następnie zrzuca on meszek płodowy, by zacząć przypominać istotę ludzką.

 

       Ziemia ma więcej podobieństw z ludzką anatomią, niż przypuszczasz!

 

Ciało ludzkie jest zespołem ponad 50 bilionów komórek. Wszystko, co robi ciało, robi też każda pojedyncza komórka. Komórki mają system oddechowy, odżywiają się, myślą i komunikują z innymi. Biliony komórek tworzą jeden organizm, zwany ludzkim ciałem, zaś miliard ciał ludzkich współtworzy organizm zwany przez nas Ziemią.

 

Ziemia ma swój własny generator elektryczny, tak jak ludzkie ciało. Badacze stwierdzili, że przez komórki okołonerwowe znajdujące się w każdym nerwie ciała, przepływa stały prąd elektryczny. Ścieżki tego przepływu nazywane są meridianami i były używane w akupunkturze co najmniej od 2 tyś lat. Jeszcze wcześniej wspomina się o ścieżkach smoka - liniach geomantycznych - na których wznoszono wiele struktur wyznaczających meridiany ziemi. Te meridiany energetyczne generowane są przez częstotliwości rezonansowe ziemi, zwane rezonansem Schumanna.

 

Każda planeta ma swoją częstotliwość uzależnioną od klilku czynników. Częstotliwości te skupione są tak jakby w 7 fazach, co koreluje z siedmioma czakrami. Jednak największym odkryciem, co do naszej Ziemi, jest jej świadomość.

       Pole morfogenetyczne czy Duch? Nauka czy duchowość?

 

Widzianym atrybutem świadomości jest pole energetyczne, kierujące kształtowaniem się organizmów  Morfogeneza jest określeniem wyjaśniającym tworzenie się tkanek, organów i całych organizmów. Świadomość jest siłą stwórczą całego Wszechświata i ma ona różne nazwy, tj. boska matryca/ inteligencja, bóg, przyroda, duch, jaźń, pole morfogenetyczne, bóstwo i inne.

Nazwy są jednak zupełnie nieistotne, bo tworzą między ludźmi zbędne podziały (ludzie jeszcze ciągle lubią bawić się w tworzenie systemów, religii, ideologii, teorii, struktur, dogmatów, a to prowadzi do ustanawiania praw, zakazów, nakazów, obowiązków, do hierarchii, kontrolowania, podbojów, nietolerancji, przemocy słownej i cielesnej). Ważne jest zatem to, iż cały Wszechświat jest świadomym siebie, żywym organizmem. I nie ważne czy podejdziemy do tego z punktu widzenia fizyki, która nazywa te niewidzialne siły polami, czy też rozpatrzymy to bardziej duchowo i nazwiemy boską matrycą czy duchem, czy jeszcze bardziej psychologicznie nazwiemy to jaźnią. Wszystko to jedno i to samo.

 

       Każdy żywy organizm ma świadomość

 

Gdy słyszymy termin żywy organizm, mamy tendencję by antropomorfizować go, przypisując mu ludzkie cechy nie patrząc na to, co znaczy, że organizm jest świadomy. Z definicji wiemy, że organizm to jakakolwiek żywa istota, zdolna do reakcji na bodźce, do reprodukcji, wzrostu i rozwoju oraz utrzymywania homeostazy jako stabilna całość.

 

Nasz Wszechświat ma wszystkie te cechy. Świadomość naszego Wszechświata odpowiada za kształt i cechy, które przybiera wszelka materia. Częstotliwości rezonansowe ziemi są rezultatem jej kształtu i odpowiadają one za rytmy biologiczne, takie jak cykl menstruacyjny kobiety i rytm okołodobowy, jak równiez za schematy emocjonalne i behawioralne. Częstotliwości te odbierane są przez rośliny i zwierzęta, które stanowią instrumenty biologiczne reagujące na wzory fali. Wzory fali rezonują w strukturze czaszkowej w naszej głowie i skupiają się w centrum mózgu, gdzie znajduje się szyszynka. W wielu kulturach uważa się, że szyszynka stanowi trzecie oko związane z intuicją. Kartezjusz nazywał je siedzibą duszy, gdzie spotykają się ciało i umysł.

 

Każda komórka naszego ciała odbiera impulsy elektromagnetyczne z centralnego układu nerwowego. Otrzymuje dokładnie taki sam impuls, jaki rozpowszechnił się w każdym instrumencie biologicznym z ziemi. Wyjaśnienia naszej świadomości podejmowała się religia, nauka i filozofia, lecz lekceważenie biologicznej natury jakiegokolwiek organizmu powoduje choroby. Oddzielenie od natury, wygnanie z Edenu, pomieszanie języków to wszystko symptomy nie bibilijnego boga, lecz prawdziwej jaźni. Największym zagrożeniem dla nas ludzi jest utrata jaźni, czyli śmierć naszej boskości.

 

       Planeta jak organizm człowieka?

 

W świętych księgach i antycznych pismach pozostawionych przez naszych przodków, można odnaleźć podobieństwa historii stworzenia, wielkiego potopu, wojen bogów, Jezusa umierającego za grzechy ludzi, proroctw o czasach ostatecznych i inne. Te powiązania zachodzą między kulturami, które rzekomo nie kontaktowały się z sobą z powodu czasu i odległości geograficznej. Wspólny dla wszystkich mitologii wątek ma swoje korzenie w gwiazdach. Wystarczy poczytać mity, jak również niektóre części Biblii i innych ksiąg, by zobaczyć te zależności. Wielu bogów to po prostu odpowiedniki konkretnych planet czy gwiazd. Pisałam wcześniej o ludzkiej skłonności do antropomorfizacji, czyli nadawaniu żywemu organizmowi (tu planecie) ludzkich cech.

 

Sedno mitu i jego prawdziwe znaczenie przychodzi jednak dopiero wraz z głębszym zrozumieniem istoty każdej z planet - nie tylko fizycznej planety, ale jej świadomego ducha. Dzis juz wiadomo, że proporcje i prędkość ruchu planet dają im szczególne indywidualne częstotliwości, sterujące biologią i wzorcami zachowań. Planety te odzwierciedlają ludzkie archetypy psychologiczne Dlatego też Ziemia jest wyzszą formą organizmu, który nas kształtuje. Ten nadrzędny organizm, jak i inne, kierują się swiadomością, jak każdy człowiek.

Dlatego Newton nie miał racji mówiąc, że ciała niebieskie są tylko martwymi formami, które sobie dryfują w przestrzeni i że świat dzieli się na cząsteczki, z których każda żyje osobno w oderwaniu od innej. Gdyby było to prawdą, oznaczałoby to, że człowiek jest tylko masą pierwiastków w ruchu. A przecież człowiek myśli, czuje i widzi owoce swojej świadomości, czyli obserwuje proces życia.

 

Platon pisał: "Ten świat jest żyjącą istotą, wyposażoną w duszę i inteligencję, to pojedyńcza żywa istota zawierająca wszystkie inne istoty, które są spokrewnione w swej naturze. Kosmos jest jedną wielką, żywą istotą zawierającą wszystkie inne żywe organizmy".

 

W magazynie sufickim napisano: "Świat jest żyjącą, duchową istotą. Rozumieli to starożytni filozofowie i alchemicy, którzy odnosili się do duchowej istoty świata jako do Duszy Świata".

W pismach czytamy, że aniołowie kierują od wewnątrz działaniem ludzi lub że bogowie wpływają na ludzi. Najstarsze nauki utrzymywały, iż hierarchia bogów (aniołów, archaniołów, cherubinów i serafinów) są hierarchią wewnętrzną ludzkiej psychiki. Zgodnie z tym musimy zrozumieć, że jeżeli wszelkie antyczne mity i święte księgi mówią o duchowym wpływie istot wyższych, to chodzi o archetypowe siły obecne w nas, a nie o jakiś wpływ z zewnątrz.

 

Tu własnie widać doniosłość astrologii jako starożytnej formy nauki, która odrodziła się w XIX wieku pod nazwą psychologia

 

       Jaźń i fałszywe ego

 

W czasach przedchrześcijańskich istniały szkoły mistyczne czy też religie misterium. Informacje zawarte w pismach w starożytnej architekturze pochodzą od twórców nauk duchowych. Ich celem była nauka głębszego rozumienia mitów. To, co później nazwano Lucyferem czy szatanem, symbolizowało ego, rywalizujące z bogiem, reprezentującym Jaźń. Prawdziwa Jaźń jest prawdziwym epicentrum ludzkiej istoty. Jaźń to wszystko, czym jesteśmy, zaś fałszywe ego to koncepcja na własny temat, którą stworzyliśmy w ciągu życia, wykluczające wszystkie cechy, których w sobie nie akceptujemy. Tyle, że ludzkość ma wolność wyboru, czyli albo kierować się prawdziwą Jaźnią albo poddać się pokusie próżności i materializmowi fałszywego ego.

 

Tym różnimy się od zwierząt, że mamy wolność wyboru, by podążać za swoimi marzeniami i ideami, naturalnymi impulsami; wyboru by podtrzymywać naturę lub by ją zniszczyć. I ta wolność wyboru zaważa na losie całości organizmu, zwanego ludzkością. 

 

       Kiedy zaczyna się rak?

 

Rak zaczyna się, gdy dana grupa komórek przestaje reagować na świadome sygnały organizmu. Takie komórki zaczynają rosnąć bez kontroli i rozprzestrzeniają się na inne części organizmu. Rak toczący dziś Ziemię jest dominacją naszego fałszywego ego, naszym odcięciem się od natury. Wśród ludzi próżność prowadzi do podziałów i rywalizacji. Rywalizacja prowadzi do strachu i chciwości. Chciwość prowadzi do oszustwa i braku moralności. Niemoralność jest podłożem dla chorób. które toczą naszą ziemię. Każdy akt nienawiści i destrukcyjności zaczyna się od samonienawiści i autodestrukcji, a wszystko zaczyna się zerwaniem komunikacji z całością.

 

       Nie da się jednocześnie rozwijać i bronić. Hormony stresu

 

Człowiek współczesny ma tendencję do stałego tłumienia cech, których nie akceptuje. To dlatego tak trudno jest zobaczyć fałszywe ego i jego liczne przejawy. Cyceron powiedział: "Naród może przetrwać głupich i ambitnych, lecz nie przetrwa wewnętrznej zdrady". Fałszywe ego działa tak, by odciągać naszą uwagę od wolności, jaką naprawdę dysponujemy. Aby ten psychiczny pasożyt mogł przetrwać, musi nam podawać substancję, dzięki której będziemy od niego zależni. W tym wypadku pożywieniem jest energia naszej świadomości, lecz żebysmy chcieli żywić nią pasozyta, podaje nam on strach powodujący, że blagamy o ochronę.

 

Funkcje zachowawcze każdego organizmu sprowadzają się do dwóch podstawowych działan: musi mieć on możliwosć wzrostu i utrzymania się przy życiu, ale musi posiadać również zdolność do obrony. Jesli więc człowiek tylko rośnie, bez możliwości obrony, wówczas staje się czyimś pożywieniem. Przetrwanie wymaga równowagi między wzrostem, a obroną. W całej historii cywilizacji i ludzkiej ewolucji widać, że naturalny jest dla nas stan wzrostu, zaś obrony powinniśmy używać tylko w chwilach zagrożenia. Nie da się jednocześnie rozwijać i bronić.

A zatem gdy odczuwamy potrzebę obrony, hormony stresu odcinają dopływ krwi do narządów wewnętrznych odpowiedzialnych za wzrost ciała. Gdy krew trafia do rąk zamiast do trzewi, pozostają one bez krwi powodując brak wzrostu. Ciało jest wtedy gotowe do walki, a gdy walka się kończy, krew z powrotem trafia do organów wewnętrznych pobudzając wzrost. Jednak w dzisiejszym świecie  panuje całodobowy, nieustanny lęk. Mamy więc stały zalew hormonów stresu w ciele. Jesteśmy w ciągłej gotowości do obrony, czyli większość naszej energii tracimy na samoobronę.

 

       Wąż zjadający swój własny ogon...

 

Człowiek nie przetrwa, jeśli będzie stale w trybie samoobrony. Jeśli pasożyt potrafi kontrolować strachem, moze wywołać w nas lęk, przed którym tylko on może nas obronić.

Falszywe ego ma tylko jedno pragnienie, by stać się potężniejsze niż prawdziwa Jaźń/ Dusza. Ta choroba powoduje, że wierzymy, iż jesteśmy oddzieleni od reszty przyrody, stąd taki wzrost zalezności od technologii. Stąd taka niedbałość o środowisko, jak również rasizm, dyskryminacja, zbrodnie, przemoc i wojna, co doprowadza w ostateczności do destrukcji całego organizmu (ciała ludzkiego i całej planety). Czyli można powiedzieć, że jako ludzkość stworzyliśmy sobie sztuczne zagrozenie, z ktorym teraz musimy rzekomo walczyć, a to z kolei powoduje nieustanny lęk, który nas niszczy. Można to porównać do węża, ktory zjada swoj własny ogon i nie wie, że ogon nalezy do niego.

 

       Efekt placebo i siła umysłu nie leżą w interesie systemu

 

Medycyna konwencjonalna zamknięta jest jeszcze cały czas w fizyce newtonowskiej, w której nie poświęca się uwagi procesom uzdrawiania. A przecież studenci medycyny uczą się o tzw. efekcie placebo. Wiedzą zatem o tym, że umysł człowieka potrafi odmienić jego własny stan zdrowia. Jeśli wierzysz, że dane lekarstwo Ci pomoże, to zażywając w nieświadomości cukrową pastylkę, możesz się uzdrowić. Udowodniono, że aż 30% wszystkich uzdrowień w medycynie spowodowane jest efektem placebo! To bardzo duży odsetek.

 

Ale jest coś jeszcze - coś odwrotnego, tzw. efekt nocebo, czyli negatywne myśli, uleganie negatywnej sugestii. I to również działa. Czyli każde myśli, zarówno te poparte wiarą, jak i brakiem wiary, mają moc! Kiedy myślisz pozytywnie przyciągasz uzdrowienie (placebo). Jesli myślisz negatywnie, wywołujesz objawy choroby (nocebo).

 

Według psychologów, aż 70% codziennych myśli toczonych człowieka, jest negatywnych i zbędnych. To oznacza, że każdego dnia ponad 70% myśli odbiera ludziom ich zdrowie i pogarsza jakość ich życia! I na ogół nie zdają sobie z tego sprawy.

 

I to wszystko powinno być brane pod uwagę przez medycynę. Niestety tak na ogół nie jest. Medycyna akademicka nie daje tak wolnej ręki do analiz i badań, jak by się mogło wydawać, gdyż jest kontrolowana przez pieniądze i znajduje się pod wpływem farmacji. To powstrzymuje ją przed szukaniem takich metod uzdrawiania, które nie wymagałyby leków. Co wielkim koncernom po samodzielnym uzdrawianiu się ludzi siłą własnych umysłów?

Czy widziałeś/ słyszałeś kiedyś reklamę w TV/ radio o tym, że istnieje świat energetyczny poza tym, który dostrzegasz 5 zmysłami, w którym możesz się sam leczyć pozytywnym myśleniem, bo masz moc tworzenia nadaną od Stwórcy? Albo reklamę o tym, jakie lęki i demony powinieneś wyrzucić ze swojego życia, by się uwolnić, odprogramować, by odkryć swoją moc i zacząć samodzielnie decydować o swoim życiu? Nie wiem jak Ty, ale ja jak dotąd takich nie spotkałam.

 

       Co z genetyką? Czy choroby nie są po prostu dziedziczne?

 

Powie ktoś, no dobrze. Wszystko to prawda, ale co z dziedziczeniem i genetyką? Jeśli w jakiejś rodzinie prawie wszyscy zapadają na chorobę wieńcową, raka, cukrzycę czy dany rodzaj alergii, to jak to wyjaśnić? Przecież już dawno ustalono, że geny odgrywają wielką rolę w zapadaniu na choroby czy w dziedziczeniu różnych skłonności...

Tak. Rzeczywiście tak kiedyś ustalono. Jednak dzisiaj już można dowieść, że wcale tak nie jest! Podobnie, jak do niedawna opierano się na fizyce newtonowskiej, dziś już fizyka kwantowa pokazuje, że Newton się mylił.

O kwesti genów w życiu człowieka, jak i o ich rzeczywistej roli przeczytasz wkrótce osobny artykuł TUTAJ.

 

       Jaki z tego wniosek? Co zatem zrobić, by być zdrowym i szczęśliwym?

 

Żeby znaleźć przyczynę swojego nieszczęścia i cierpnienia (guz, depresja, lęki, choroby cywilizacyjne, agresja, zazdrość, chęć zemsty czy walki, ...), przyczyn należy szukać przede wszystkim w sobie, a nie na zewnątrz. To każdy z nas tworzy swoją rzeczywistość i jest za nią w pełni odpowiedzialny. I faktem jest, że w 90% tworzymy swoje życie reagując na aspekty podświadome (działanie nawykowe), toteż praca własna polegać będzie zatem na tym, by zacząć być w życiu coraz bardziej świadomym i przytomnym.


Nie zrobisz jednak kroku wzbudzając w sobie poczucie winy za swoje nieszczęścia, bo ta emocja zniszczy Twoje komórki (zamiast sobie pomóc, wpędzisz się w jeszcze większe nieszczęście). Jesli poracasz pamięcią do tego, co było, rób to mądrze - wyciągaj jedynie wnioski z błędów, które poczyniłeś. Jednak nie wkładaj w to emocji. Po prostu wyciągnij wnioski i zrób tym razem inaczej, bo zmiana nie dokona się, gdy będziesz robił wciąż to samo.

 

Korzystaj z pokładów wewnętrznej mądrości, którą każdy z nas ma w sobie od zawsze. Nie bądź więcej głupcem, który poddaje się kontoli z zewnątrz, tylko działaj w oparciu o głos serca, duszy i swoją intuicję. Możesz w tym celu trenować uważność, czyli bycie w tu i teraz - nie w przeszłości bądź przyszłości, lecz cieszyć się każdą chwilą i dziękować za dar życia. Warto podziękować siłom wyższym również za chorobę, gdyż to ona właśnie popycha nas do progresu, do zmiany na lepsze, do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny i do bycia świadomym swojej osobistej mocy. Wszystko jest możliwe i każdy moment jest dobry do zmiany.

 

Zauważ., że od małego uczy się nas, że gdy zachorujemy (przeziębimy się, złapiemy katar czy kasze), to idziemy do lekarza. To takie normalne - powiesz. Ja jednak powiem, że nie do końca. Tym działaniem odbieramy dziecku wiarę w jego moc samouzdrawiania. A każda dusza przychodzi na świat z nadanym jej prawem do tworzenia i boską mocą, z.poczuciem misji i jakiegoś celu. I aby tego dokonać została wyposażona w umiejętność samoleczenia, a jej komórki mają zdolność do przetrwania na skutek jej dobrych myśli, wiary i zaufania do procesu życia.

Gdy jednak dusza/ jaźń styka się od pierwszych miesięcy swojego ziemskiego życia ze stwierdzeniami, że jest słaba, winna grzechu, jej życie zależy od czynników zewnętrznych (w tym od genów), że jest śmiertelna, a w tym świecie nie można być do końca wolnym, wówczas ten program wchodzi jej w podświadomość stając się nawykiem, schematem, który kontroluje jej życie.

Kurtyna opada, zasłaniając prawdziwy obraz jej istoty. Tak oto w drodze nabywania różnych programów, zamykamy się, tracimy kontakt ze swoją jaźnią/ duszą i oddajemy swoje życie systemowi, ziemskim prawom podporządkowując się cudzym teoriom. Oddajemy wolność stając się kukiełkami w rękach autorytetów.

 

       Podsumujmy...


Ty decydujesz o swoim życiu, nikt inny. Otrzymałeś wolną wolę, więc z niej korzystaj. Wiedziały o tym dawne cywilizacje, starożytni, astrologowie, filozofowie i mistrzowie duchowi. Później zabrano nam dostęp do tej wiedzy. Blokowano ważne prawdy, zabijano świadomych ludzi mówiąc, że to heretycy, poganie; palono księgi, zakazywano pewnych praktyk wmawiając społeczeństwu, że korzystanie z nich to grzech (jeszcze dotąd się to robi strasząc piekłem i brakiem szans na zbawienie) i siano strach przed smiercią. Wszystko po to, byś oddał swoje życie w cudze ręce.

 

Czasy się jednak zmieniają. Dziś dawna wiedza i mądrość powracają. Historia zatacza koło - zawsze tak było - dla równowagi, balansu. We Wszechświecie zawsze panuje harmonia i wyrównywanie energii. Wszystko płynie, nic nie jest na zawsze, wszystko się zmienia. Drzewa rosną, wypuszczając korzenie i zapełniają koronę liśćmi/ owocami. Potem gubią liście zasilając glebę i zapadają w zimowy sen, by znów rozkwitnąć. I akurat na to nie mamy bezpośrednio wpływu, bo to odwieczne prawo przyrody. Innym prawem jednak, równie ważnym, jest Twoja wolna wola i moc do kreawania rzeczywistości w oparciu o szacunek do innych istot.

A guz, geny, czynniki zewnętrzne, inni ludzie? To nie one stanowią problem. Problemem możesz być jedynie Ty sam - Twoje myśli, przekonania, lęki, emocje i czyny. Może nadszedł ten czas, by je zmienić i uwierzyć, że wszystkie organizmy (w tym całe planety) są ze sobą połączone odwiecznym tańcem, który niektórzy nazywają Miłością.

 

Mądrości i Zdrowia!
Ewelina Wieczorek
www.epicentrumzdrowia.pl

 

 

 

 

 

 

                                     

                     

          Witaj w ZADZIAŁAJ DLA SIEBIE!

Nazywam się Ewelina Wieczorek i jestem autorką tego serwisu jak i firmy Epicentrum Zdrowia w Szczecinku. Z wykształcenia jestem pedagogiem zdrowia, specjalistą ds. żywienia, psychodietetykiem, nauczycielem w ZS nr 6 w Szczecinku.

 

Jeżeli chcesz żyć zdrowo, próbujesz odżywiać się świadomie, chcesz schudnąć, szukasz do tego motywacji - zapraszam Cię do lektury artykułów na moim BLOGU oraz do współpracy.

Jeżeli potrzebujesz wsparcia w odchudzaniu bądź pomocy w uzdrawianiu - wejdź na stronę mojej poradni Epicentrum Zdrowia.

 

Jeśli masz ochotę, czytaj więcej o mnie.

Możesz również poznac opinie o mojej pracy.

Zapraszam do kontaktu:
ewelina@epicentrumzdrowia.pl